Psy, które nie chcą jeść
wiklina Na pozór karmienie wydaje się być jedną z najprostszych czynności, jaką właściciel psa ma do wykonania w ciągu dnia. Jedzenie wiąże się przecież z najbardziej podstawowym instynktem. Wystarczy więc napełnić miskę i postawić ją na podłodze - resztą zajmie się już pies. Ale czy zawsze jest to takie proste? No cóż, odpowiedź brzmi i tak, i nie. Jeżeli wcześniej sami ustaliliśmy reguły, według których podajemy jedzenie, to z karmieniem psa nie powinniśmy mieć większych problemów. Trudności pojawiają się wtedy kiedy to pies zaczyna ustalać takie reguły. Osobiście znam bardzo wiele przypadków, kiedy to pies decyduje o tym, kiedy i jak ma być karmiony, co w prostej linii prowadzi do poważnych problemów.
Jednym z najbardziej interesujących psów, z jakim miałam do czynienia był jedenastomiesięczny tybetański lhasa apso o imieniu Jamie. Jego właściciele kupili go, kiedy miał osiem tygodni. Od pierwszych dni gdy zamieszkał z nimi sprawiał im ogromne trudności, kiedy przychodził czas jego karmienia - był wyjątkowo wybredny i bardzo niechętnie jadł samodzielnie. Jego właściciele zaczęli karmić go z ręki, ale i to na niewiele się zdało - w pewnym momencie Jamie w ogóle przestał jeść cokolwiek. Jego zdesperowani właściciele robili wszystko, co było w ich mocy -kupowali polędwicę, najdroższe karmy dla psów, w pewnym momencie zaczęli nawet kupować mu jedzenie w chińskiej restauracji, mając nadzieję, że przypomni sobie swoje pochodzenie i skusi się na te egzotyczne smakołyki.
Hotele w Warszawie
